Kampus na bis (II)Drugiego dnia rano - zaraz po śniadaniu i modlitwie - specjalny gość - ks. Jacek Stryczek - duszpasterz znany przede wszystkim z organizacji Szlachetnej Paczki czy Ekstremalnych Dróg Krzyżowych.

"Lubię ludzi, a to znaczy, że wydobywam z nich to, co najlepsze" - powiedział ks. Stryczek i zajął się tematem... zarabiania pieniędzy zachęcając do tego młodych. Efektywna praca nastawiona na zarobki i efektywne pomaganie - tym kwestiom kapłan poświęcił dwie części swojej konferencji podkreślając, że pieniądze są dla Boga testerem naszych umiejętności, ale i oddania i wrażliwości.

Homilię w czasie Mszy św. ks. Stryczek poświęcił nie mniej istotnemu dla młodych zagadnieniu związków i przygotowania do zakładania rodzin. Przytaczając różne historie z życia młodych ludzi, statystyki, a także naukowe badania pokazywał, że kondycja związków nie jest dobra i wskazywał sposoby zaradzenia temu. "Dziś najpopularniejsza przysięga małżeńska brzmi: będę z tobą, dopóki będzie mi dobrze. Dzisiaj ludzie są ze sobą nie dlatego, że się kochają, ale by było im dobrze. Dlatego nie biorą ślubu" - mówił. "Żyjemy w epoce miłości romantycznej - jeśli ludzie chcą, mogą być dowolnie blisko ze sobą. Nie było tak zawsze i nie jest tak wszędzie. (...) Owocem jest tego coraz więcej rozpadających się związków. Śluby w Polsce bierze połowa par, z tego 30% to nie są śluby kościelne" - mówił kaznodzieja przytaczając przykłady badań z Niemiec: spośród par mieszkających ze sobą przed ślubem rozpada się 90% związków, spośród tych, które zamieszkały ze sobą po ślubie - 30%. Zachęcał też do wytrwałej pracy nad sobą (może uczyć nas jej formacja przykościelna) i stwierdzał, że związek doskonale nas rozwija - "to, że ktoś myśli inaczej niż ja, jest dla nas szansą".

Dzień zakończyła pielgrzymka do sanktuarium Ecce Homo św. Brata Alberta w Krakowie, gdzie młodzi zapoznali się z sylwetką patrona naszej diecezji oraz działalnością wspólnoty Betlejem prowadzonej przez ks. Mirosława Toszę z Jaworzna.

"Ci, którzy chcieli przeżyć coś wartościowego i zyskać - mieli na to szansę. To było nowe, wspaniałe doświadczenie. Jeśli ktoś się otworzył dostał drogowskaz jak praktycznie zastosować wskazania, które do młodych skierował przed rokiem papież Franciszek. Opcje są dwie - szczęśliwość i bogactwo (duchowe i materialne) albo wegetacja na kanapie" - mówi ks. Sławomir Woźniak, organizator kampusu.

Pewnie wiele jest przyczyn, dla których tak ważne i szeroko reklamowane wydarzenie nie przyciągnęło większej ilości młodzieży, ich katechetów i duszpasterzy. Mimo wszystko należy mieć nadzieję (na pewno pełni są jej uczestnicy kampusu), że za rok ponownie będzie szansa wspólnie spotkać się w równie inspirującej atmosferze i dobrym - liczniejszym - towarzystwie. Bo kampus to szansa na umocnienie swojej wiary i odkrycia Boga na nowo o czym wiele powiedzieć mogą organizatorzy, uczestnicy i kratki konfesjonałów, które w nocy były oblegane. "Trzeba sobie zadać pytanie po co jesteśmy posłani i czego oczekujemy od życia. Ojciec Święty mówił, że każdy z nas ma za zadanie odcisnąć ślad. Jaki ślad w innych zostawię jako kapłan i jako młody człowiek?" - zastanawiał się ks. Woźniak.


 

 

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież